O Miłosierdziu Bozym.

Jeszcze o Miłosierdziu... Wezwanie do świata - Pan Jezus do s. Menendez

W dniach od 10 do 14 czerwca 1923 roku Pan Jezus rozpoczyna dyktować siostrze Józefie swoje Wezwanie do świata, którego myślą przewodnią jest pytanie: Czy ludzie o tym wiedzą?

 

...Jestem Miłością. Serce Moje nie może już dłużej powstrzymać płomienia, który je trawi.

Do tego stopnia kocham dusze, że życie swoje za nie oddałem. Z miłości dla nich zostałem jako więzień w tabernakulum. Od dwudziestu wieków mieszkam w nim nocą i dniem, zasłonięty postaciami chleba i ukryty w Hostii, znosząc z miłości zapomnienie, samotność, wzgardę, bluźnierstwa. zniewagi, świętokradztwa...

Z miłości dla dusz zostawiłem im sakrament pokuty, by móc im przebaczać i to nie tylko raz lub dwa. ale tak często, jak tylko będą potrzebowały dla odzyskania ła­ski. Tam czekam na nie... Pragnę, by tam przychodziły obmyć się ze swoich win. nie wodą. lecz moją Krwią. Różnymi sposobami objawiłem w biegu wieków moją miłość do ludzi: ukazałem im, jak Mnie pochłania pra­gnienie ich zbawienia. Dałem im poznać swoje Serce. Nabożeństwo to. jak światło, rozprzestrzeniło się po świecie. Dzisiaj jest ono środkiem, którym posługuje się dla poruszenia serc większość tych, co pracują nad rozszerzeniem mego Królestwa.

Obecnie pragnę czegoś więcej. Jeśli bowiem proszę dusze o miłość w odpowiedzi na tę. która Mnie spala, to nie tylko o ich wzajemność mi chodzi. PRAGNĘ, BY WIERZYŁY W MOJE MIŁOSIERDZIE, by wszystkiego wyczekiwały od mej dobroci, by nigdy nie wąt­piły w moje przebaczenie. Jestem Bogiem, lecz Bogiem Miłości. Jestem Ojcem, ale Ojcem, co kocha z czułością, a nie z surowością. Serce moje jest nieskończenie świę­te, lecz i nieskończenie łagodne, A znając nędzę i słabość ludzką, nachyla się ono ku biednym grzesznikom z NIESKOŃCZONYM MIŁOSIERDZIEM.

Kocham dusze, które, popełniwszy pierwszy grzech, z pokorą przychodzą Mnie prosić o przebaczenie... Kocham je jeszcze, kiedy opłakały swój drugi grzech, i jeśli się to powtarza, nie mówię miliard, ale milion miliardów razy. kocham je i przebaczam im zawsze i zmywam w tej samej Krwi ostatni jak i pierwszy upadek.

Ja się nie męczę duszami i moje Serce oczekuje bez przerwy, by przychodziły chronić się w Nim i to tym więcej, im bardziej są nędzne. Czy ojciec nie troszczy się więcej o dziecko chore, niż o te, którym nic nie dolega? Czyż nie okazuje mu więcej czułości i troskliwości? Tak i moje Serce z większą jeszcze delikatnością i współczuciem zwraca się do grzeszników, niż do sprawiedliwych.

Oto co pragnę duszom wytłumaczyć: będę pouczał grzeszników, że MIŁOSIERDZIE SERCA MEGO JEST NIEWYCZERPANE; duszom oziębłym i obojętnym - że Serce moje jest ogniem, który chce je rozpłomienić, ponieważ kocha; duszom pobożnym i dobrym -że Serce moje jest drogą, po której kroczy się ku doskonałości i dociera bezpiecznie do błogosławionego kresu. W końcu od dusz Mi poświęconych, więc kapłanów i zakonników, od dusz wybranych i uprzywilejowanych, zażądam raz jeszcze, aby Mi ofiarowały swoją miłość i nie wątpiły o mojej miłości, lecz przede wszystkim, aby Mi okazały swoją ufność i by nie wątpiły w moje MIŁOSIERDZIE. Jakże to łatwo spodziewać się wszystkiego od mego Serca...".

Dnia 12czerwca 1923 roku Pan Jezus rozwija podjęty temat następująco:

„Pragnę przebaczać, pragnę królować, pragnę prze­baczać jednostkom i narodom. Pragnę królować nad du­szami, nad narodami i nad całym światem. Pokój mój pragnę rozszerzyć aż po krańce świata, lecz w sposób szczególny na tę błogosławioną ziemię, kolebkę nabo­żeństwa do mego Serca. Tak, pragnę być jego pokojem, jego życiem, jego królem: jestem Mądrością i Szczę­ściem, jestem Miłością i Miłosierdziem, jestem Poko­jem, będę królował.

By zmazać niewdzięczność świata, wyleję strumień miłosierdzia. By wynagrodzić jego zniewagi, powołani na ofiary dusze, które wyjednywać będą przebaczenie... Tak, w świecie jest dużo dusz. pragnących Mi się przypodobać... Są jeszcze dusze wspaniałomyślne, które da­dzą Mi wszystko, co mają, bym mógł się nimi posługi­wać stosownie do mych zamiarów i do mej woli.

By królować, pocznę świadczyć miłosierdzie, królestwo bowiem Moje jest Królestwem Pokoju i Miłości: Oto cel, który pragnę urzeczywistnić, oto moje Dzieło Miłości...!

Wezwanie moje kieruję do wszystkich: do dusz Mi poświęconych i do dusz żyjących w świecie, do sprawiedliwych i do grzeszników, do uczonych i do prostacz­ków, do tych. co rozkazują i do tych, co słuchają. Wszy­stkim oświadczam: Jeśli chcecie szczęścia - jestem nim. Jeśli szukacie bogactw - Ja jestem nieskończonym bogactwem. Jeśli pragniecie pokoju -jestem pokojem. Jestem Miłosierdziem i Miłością. Pragnę być Królem...!"

Następnie zwracając się bezpośrednio do siostry Józefy mówi: „...A teraz, Józefo, zacznę mówić wprost do świata i pragnę, aby po twej śmierci dowiedziano się o moich słowach. Ty zaś będziesz żyła w zupełnym i najgłębszym ukryciu, ponieważ jednak jesteś ofiarą przeze Mnie wybraną, będziesz cierpiała i umrzesz pogrążona w cierpieniu! Nie szukaj wypoczynku ani ulgi: nie znaj­dziesz jej. ponieważ Ja wszystko w ten sposób ułożę. Ale miłość moja cię podtrzyma i nie zawiedzie cię nigdy...!

      Przychodzę cię strawić i rozpłomienić. Oto cale moje pragnienie... Rozpłomienić dusze... Zapalić świat... Nie­stety, dusze odrzucają płomień. Lecz Ja zatriumfuję, one należeć będą do Mnie, a Ja będę ich Królem. Cierp ze Mną w tej intencji, by świat poznał Mnie i by dusze przyszły do Mnie. Cierpienie sprawi, że Miłość zatrium­fuje...! Chcę, aby świat poznał me Serce, aby ludzie poznali moją miłość. Czy oni wiedzą o tym, co dla nich uczyniłem?

To właśnie chcę im wyjaśnić...

Pisz więc, Józefo:

Pewien ojciec miał jednego syna. Byli oni możni, bogaci, otoczeni liczną służbę i posiadali wszystko, co życie czyni zaszczytnym, dostatnim i przyjemnym. Nicze­go i nikogo do szczęścia nie potrzebowali. Syn wystarczał ojcu, a ojciec synowi, obaj we wzajemnym ze sobą stosunku znajdowali doskonałe szczęście, a szlachetne i ofiarne ich serca pochylały się z miłością ku każdej, nawet najmniejszej potrzebie drugich.

I dnia pewnego zdarzyło się. że zachorował jeden ze sług tego tak bardzo dobrego pana. Stan jego choroby stal się wkrótce tak niebezpieczny, że chcąc go wyrwać z objęć śmierci, należało zapewnić mu stałą opiekę i zastosować najskuteczniejsze środki lecznicze.

Lecz sługa ten był u siebie w domu biedny i samotny. Cóż więc dla niego uczynić? Opuścić go i wydać na śmierć niechybną? Dobroć pana nie może na to zezwolić. Posłać do nieszczęśliwego kogoś ze służby...? Czyż można z całym spokojem spuścić się na usługi, oddawa­ne rac/ej interesownie, aniżeli z miłości?

Tknięty współczuciem, ojciec wzywa swego syna i zwierza mu się ze swego niepokoju. Przedstawia mu stan lego biednego człowieka, walczącego ze śmiercią. Dodaje, że troskliwa i stała opieka mogłaby go jeszcze wyleczyć i zapewnić mu długie życie.

Syn, którego serce bije zgodnie z sercem ojca, ofiaruje się, jeśli taka jest jego wola. pielęgnować chorego sługę z całą czujnością, nie szczędząc trudu, zmęczenia j czuwania, dopóki go nie wyleczy.

Ojciec się zgadza. Składa ofiarę z miłego towarzy­stwa swego syna. Syn, wyrywając się z objęć miłości ojcowskiej, staje się sługą i zamieszkuje u tego, który w rzeczywistości jest jego sługą.

l tak spędza kilka miesięcy przy łożu chorego, czuwając nad nim ze wzruszającą pieczołowitością, tysięczne świadcząc mu usługi. I dba nie tylko o to, co może przy­spieszyć wyzdrowienie, ale też i o to, co mogłoby mu zapewnić pomyślny stan zdrowia na przyszłość. I wre­szcie udaje mu się chorego uleczyć.

Wtedy ów sługa zdjęty podziwem na widok tego, co pan dla niego uczynił, pyta jak będzie mógł okazać swą wdzięczność w zamian za taką nadzwyczajną i niesły­chaną miłość?

Syn radzi mu pójść do ojca i w zamian za tak wielką wspaniałomyślność, dzięki której wyzdrowiał, zaleca mu ofiarować się ojcu i stać się odtąd jednym z najwierniejszych jego sług.

l człowiek ten staje przed swym panem. Z należnym uczuciem wychwala jego miłość i. co więcej, ofiarowuje się. by odtąd służyć mu bez pobierania zapłaty. Wie on bowiem, że na usługach takiego pana nie potrzebuje być opłacany jako sługa, skoro jako syn był traktowany i kochany.

Przypowieść ta jest tylko słabym obrazem mojej mi­łości do ludzi i odpowiedzi, jakiej od nich oczekuje. Bę­dę to tłumaczył powoli, ażeby wreszcie wszyscy poznali moje Serce. Pomóż Mi, Józefo, pomóż Mi odsłonić Serce Moje ludziom! Oto chcę im powiedzieć, że na próżno będą szukać poza Mną szczęścia. - Nie znajdą go...

Bóg stworzył człowieka z miłości. - Umieścił go na ziemi w takich warunkach, że w oczekiwaniu wiecznej szczęśliwości niczego mu tutaj nie miało brakować do szczęścia. By jednak do tego szczęścia mieć prawo, miał zachować słodkie i łagodne przykazanie, nałożone przez Stwórcę.

Człowiek, niewierny temu przykazaniu, ciężko za­chorował: popełnił pierwszy grzech. «Człowiek» - to znaczy ojciec i matka, prarodzice rodzaju ludzkiego. Skaza dotknęła zatem całe jego potomstwo. W nim cała ludzkość straciła prawo do doskonałego szczęścia, które Bóg jej obiecał i musiała odtąd trudzić się, cierpieć i umierać.

Otóż Bóg w swoim szczęściu niebieskim, nie potrze­buje człowieka, ani jego usług. Wystarcza Sam sobie. + Chwała Jego jest nieskończona i nic nie może jej umniejszyć.

Będąc jednak nieskończenie potężny, jest On również nieskończenie dobry. Czy więc zostawi człowiekowi, stworzonemu z miłości, cierpienie tylko i śmierć? Da mu nowy dowód miłości i złu tak wielkiemu przeciwstawi lekarstwo o wartości nieskończonej. Oto jedna z Trzech Osób Trójcy Przenajświętszej przyjmuje naturę ludzką i zło spowodowane grzechem, naprawi po Boże­mu.

Ojciec oddaje swego Syna. Syn oddaje swoją chwałę. Zstępuje na ziemię nie jako Pan, nie jako człowiek ma­jętny i możnowładca, lecz jako sługa, jako człowiek ubogi i jako dziecko.

Wszyscy znacie życie, które On tutaj na ziemi prowadził. Wiecie, jak od pierwszej chwili Wcielenia poddałem się wszystkim nędzom natury ludzkiej.

Niemowlęciem będąc, cierpiałem już zimno, głód, ubóstwo i prześladowania. W mym życiu robotniczym byłem bardzo często upokarzany i wzgardzony, jako syn ubogiego cieśli. Ileż to razy mój przybrany ojciec i Ja, zniósłszy ciężar długiego dnia pracy, znaleźliśmy się wieczorem wobec zarobku ledwie wystarczającego na utrzymanie rodziny... I tak żyłem przez lat trzydzieści.

A potem porzucając słodkie towarzystwo mej Matki, poświęciłem się pracy, by dać poznać mego Ojca niebieskiego i by wszystkich nauczyć, że Bóg jest miłością.

Przeszedłem, dobrze czyniąc ciałom i duszom: chorym przywracałem zdrowie, umarłym życie, a duszom...? Duszom przywróciłem wolność, utraconą przez grzech i otwarłem im bramy do prawdziwej i wiecznej ojczyzny.

Gdy bowiem nadeszła godzina, Syn Boży dla zapew­nienia im wiecznego zbawienia, nie zawahał się oddać nawet własnego życia.

I w jaki sposób umarł...? Czy otoczony przyjaciółmi...? Czy obwołany dobroczyńcą...? Dusze kochane, wiecie dobrze, że Syn Boży nie w ten sposób chciał umierać: On. co miłość tylko szerzył, stał się ofiarą nienawiści... On, co światu pokój przyniósł, stał się przedmiotem najzajadlejszego okrucieństwa... On. co przyszedł ludziom przynieść wolność, był uwięziony, związany, dręczony, oczerniany, aż wreszcie umarł na krzyżu między dwoma łotrami we wzgardzie i opuszczeniu, ogołocony i odarty ze wszystkiego.

Tak poświęcił się dla zbawienia człowieka. Tak dokonało się dzieło, dla którego opuścił chwałę Ojca swego: zachorował człowiek i Syn Boży zstąpił do niego. Nie tylko przywrócił mu życie, lecz wysłużył również środki konieczne do zdobycia na ziemi skarbu wiecznej szczęśliwości.

Jak odpowiedział człowiek na tak szczególne względy? Czy na wzór sługi oddał się w służbę swego Mistrza, nie oglądając się na nic poza sprawami Pana...?

Trzeba wyróżnić odpowiedzi, jakie człowiek Bogu swemu daje.

 

 

Congregavit nos in unum Christi amor ________________________________

Print Friendly and PDF

Etykiety: Boskie Serce Jezusa, Król Miłosierdzia, Sł.B Józefa Menendez

Serce Jezusa - znak Miłości Boga do ludzi

Czerwiec to dla Kościoła miesiąc Serca Jezusowego. W tym miesiącu ku Jego czci odprawiamy codzienne nabożeństwo. Również w czerwcu - w pierwszy piątek po oktawie Bożego Ciała - przypada Święto Najświętszego Serca Pana Jezusa. Inne pobożne praktyki, które zbliżają nas do Boskiego Serca to uczestnictwo w Eucharystii w pierwsze piątki miesiąca, Godzina Święta czy adoracja Najświętszego Sakramentu. Czy pamiętamy o tych sposobach oddawania czci Sercu Bożemu?

 

W miesiącu czerwcu spoglądamy w głąb siebie, aby odkryć w sobie największą wartość, jaką posiada człowiek - serce. Ono sprawia, że człowiek żyje i czyni to życie pełnowartościowym. Ale tylko ten jest naprawdę człowiekiem, kto potrafi napełniać swoje serce miłością płynącą z Serca Jezusowego. W tym to miesiącu każdego dnia zbieramy się w świątyni, przy krzyżach i kapliczkach, aby tam, śpiewając litanię do Serca Jezusowego, czynić swoje serca podobnymi do Serca Jezusowego.

 

Nie da się być człowiekiem, gdy ma się serce jak głaz. Nie da się pozyskać innych dla Boga, jeżeli nie okażemy miłości dla drugiego człowieka. Nie wystarczy patrzeć jak inni zmieniają świat, nadstawiają głowę, a my przyglądając się temu, jesteśmy zdolni tylko do krytyki. Boimy się narazić, aby przypadkiem czegoś nie stracić.

Takie życie „zakamuflowane” - to życie ludzi bez serc i bez ducha. Serce każe kochać i dbać o dobro drugiego człowieka, a nie o swoje. Dlatego „nie zamieniaj serca w twardy głaz, póki jeszcze serce masz”, uczyń swoje serce na wzór Serca Pana Jezusa. Przyłóż do Niego ucho i spraw, by zaczęło tak pulsować, jak śpiewamy w litanii o Sercu Jezusowym.

 

"Odpowiadajcie Mu zatem miłością

na miłość i nigdy nie zapominajcie o Tym,

którego miłość do was pchnęła aż do śmierci"

św. Małgorzata Maria

 

WIELKIE OBJAWIENIA SERCA JEZUSOWEGO

Najświętsze Serce Jezusa Wyjątkową rolę w życiu św. Małgorzaty Marii odegrały cztery objawienia zwane wielkimi. Jezus ukazywał się jej już wcześniej, lecz w latach 1673-1675 w zakonie Sióstr Nawiedzenia w Paray-le-Monial czterokrotnie objawił się z zamiarem przybliżenia istoty kultu swego Serca. Zbawiciel życzył sobie, by czczono Je jako symbol Jego nieskończonej miłości do ludzi. Apostołce powierzył specjalną misję. Miała mówić ludziom o wielkim skarbcu miłości, jakim jest Serce Jezusa. Jej zadanie polegało na uświadomieniu ludziom konieczności zadośćuczynienia i wynagradzania Jezusowi za nasze grzechy.

 

OBJAWIENIE PIERWSZE - ODSŁONIĘCIE TAJEMNIC

Pierwsze z wielkich objawień miało miejsce 27 grudnia 1673 r., w uroczystość św. Jana Ewangelisty. Jezus niespodziewanie ukazał się siostrze Małgorzacie Marii podczas adoracji Najświętszego Sakramentu.

Odsłonił przed skromną zakonnicą tajemnice swego Boskiego Serca. Jezus tak objawił wielką miłość do człowieka: "Moje Boskie Serce goreje tak wielką miłością ku ludziom, a zwłaszcza ku tobie, że nie może już powstrzymać w sobie płomieni tej gorącej miłości. Musi je rozlać za twoim pośrednictwem i ukazać się ludziom, by ich ubogacić drogocennymi skarbami, które ci odsłaniam, a które zawierają łaski uświęcające i zbawienne, konieczne, by ich wydobyć z przepaści zatracenia". Po tych słowach Jezus ukazał zakonnicy swoje bijące Serce, a następnie zażądał jej serca. Oddała Mu je z radością, a On zanurzył je w swoim Sercu, po czym zwrócił Małgorzacie Marii "jako płomień gorejący w kształcie serca". Powiedział, że jest to drogocenny zadatek Jego miłości, która trawić będzie ją do ostatniej chwili. Od tej pory zakonnica miała odczuwać w swoim sercu nieustający ból, który narastał w każdy pierwszy piątek miesiąca.

"Odpowiadajcie Mu zatem miłością na miłość i nigdy nie zapominajcie o Tym, którego miłość do was pchnęła aż do śmierci".

św. Małgorzata Maria Alacoque

 

OBJAWIENIE DRUGIE - PAN CZEKA NA MIŁOŚĆ LUDZI

Najświętsze Serce Jezusa Niedługo później siostra Małgorzata Maria doznała drugiego objawienia. Pewnego dnia udała się do kaplicy klasztornej, gdzie Zbawiciel już na nią czekał. Zobaczyła wtedy po raz kolejny Serce Jezusa. Zdawało się Ono spoczywać na tronie z ognia i promieni. Św. Małgorzata mogła nawet dostrzec ranę zadaną włócznią. Serce otaczała korona cierniowa, a u góry wieńczył Je krzyż. Jezus zażądał, by Małgorzata Maria przyprowadziła siostry i braci do Jego Serca. Polecił też powiedzieć ludziom, że ich kocha oraz że czeka na ich miłość. Jezus otworzył Serce przed nią, aby ludzie czerpali z Niego bogactwo miłości i miłosierdzia oraz łaski uświęcenia, potrzebne w drodze do Odkupiciela. "To nabożeństwo jest ostatnim wysiłkiem mojej miłości i będzie dla ludzi jedynym ratunkiem w tych ostatnich czasach" - oznajmił Jezus siostrze Małgorzacie Marii.

W czasie drugiego objawienia św . Małgorzata Maria

ujrzała Boskie Serce "jakby na tronie całkowicie z ognia i płomieni jaśniejących bardziej niż słońce, z raną i otoczone

koroną cierniową, z krzyżem na szczycie"

 

OBJAWIENIE TRZECIE - UDRĘKA Z POWODU BEZ WDZIĘCZNOŚCI

2 lipca 1674 r. siostra Małgorzata Maria zatopiona w modlitwie przed tabernakulum, nawet nie przeczuwała, co się zaraz wydarzy. Nagle pojawił się przed nią Pan Jezus. Z Jego ran biła niezwykła jasność. Światło rany Serca rozrosło się, a Pan zaczął mówić o niewdzięczności, jaką Mu ludzie odpłacają za Jego miłość. Sprawia mu to większą udrękę niż wszystkie cierpienia, których doznał w trakcie swego ziemskiego życia. "Przynajmniej ty staraj się mi zadośćuczynić, o ile to będzie w twojej mocy, za ich niewdzięczność" - powiedział Jezus Małgorzacie Marii. Zażądał, by przyjmowała Komunię św. tak często, jak tylko może, a zwłaszcza w każdy pierwszy piątek miesiąca. Chrystus polecił jej także modlitwę każdej nocy z czwartku na piątek między godz. 23.00 a 24.00. Siostra Małgorzata Maria uczestniczyła w ten sposób w śmiertelnym smutku Chrystusa, który stał się Jego udziałem w Ogrodzie Oliwnym.

 

12 OBIETNIC PANA JEZUSA

W trakcie objawień Pan Jezus przekazał siostrze Małgorzacie Marii przyrzeczenia skierowane do czcicieli Jego Serca. Zakonnica opisała je w listach. Już po jej śmierci rozproszone informacje zebrano w słynne 12 obietnic.

 

1. Dam im wszystkie łaski potrzebne w ich stanie.

2. Zgoda i pokój będą panowały w ich rodzinach.

3. Będę ich pocieszał we wszystkich ich strapieniach.

4. Będę ich bezpieczną ucieczką za życia, a szczególnie przy śmierci.

5. Wyleję obfite błogosławieństwa na wszystkie ich przedsięwzięcia.

6. Grzesznicy znajdą w mym Sercu źródło nieskończonego miłosierdzia.

7. Dusze oziębłe staną się gorliwymi.

8. Dusze gorliwe dojdą szybko do wysokiej doskonałości.

9. Błogosławić będę domy, w których obraz mego Serca będzie umieszczony i czczony.

10. Kapłanom dam moc kruszenia serc najzatwardzialszych.

11. Imiona tych, co rozszerzać będą to nabożeństwo, będą zapisane w mym Sercu i na zawsze w Nim pozostaną.

12. Przyrzekam w nadmiarze miłosierdzia Serca mojego, że wszechmocna miłość moja udzieli tym wszystkim, którzy komunikować będą w pierwsze piątki przez dziewięć miesięcy z rzędu, łaskę pokuty ostatecznej, że nie umrą w stanie niełaski mojej ani bez sakramentów i że Serce moje stanie się dla nich bezpieczną ucieczką w godzinę śmierci.

 

STANOWISKO KOŚCIOŁA

Stolica Apostolska dopiero po ścisłych i dokładnych badaniach zezwoliła na obchodzenie święta, jak i na cześć wizerunków Jezusowego Serca w formach dzisiaj powszechnie przyjętych. Po raz drugi Kościół pośrednio zatwierdził objawienia, dane św. Małgorzacie Marii Alacoque, kiedy po surowym procesie wyniósł ją do chwały ołtarzy. Jej beatyfikacja odbyła się w roku 1864, a kanonizacja w roku 1920. Najświętsze Serce Jezusa Pierwszym z papieży, który zatwierdził nabożeństwo do Serca Pana Jezusa a także święto dla niektórych diecezji i zakonów był Klemens XIII. Uczynił to w roku 1765 - a więc prawie w sto lat po wspomnianych objawieniach. Decydującym jednak w tej sprawie stał się memoriał biskupów polskich wysłany do tegoż papieża w 1765 roku. Memoriał podaje najpierw historyczny przegląd kultu, z kolei uzasadnia bardzo głęboko godziwość i pożytki płynące z tego nabożeństwa. Papież Pius IX w roku 1856 rozszerzył święto Serca Pana Jezusa na cały Kościół. Leon XIII 31 grudnia 1899 roku oddał Sercu Jezusowemu w opiekę cały Kościół i rodzaj ludzki.

Kościół widzi w nabożeństwie do Serca Jezusowego znak miłości Boga ku ludziom. Chce także rozbudzić w sercach ludzkich wzajemną miłość ku Bogu poprzez to nabożeństwo. Nadto sam Chrystus nadał temu nabożeństwu wybitnie kierunek ekspiacyjny: ma nas ono uwrażliwiać na grzech, mobilizować w imię miłości Chrystusa do walki z nim oraz do wynagradzania za tych, którzy najwięcej ranią Boże Serce. Bóg jest miłością. Z miłości Bożego Serca istnieje cały wszechświat i rodzaj ludzki. Kiedy zaś rodzaj ludzki sprzeniewierzył się Panu Bogu, swojemu Stwórcy, Bóg nadal go nie przestał miłować. Dowodem zaś tej niepojętej miłości było to, że dał swojego Syna. Uosobieniem tej największej Bożej miłości jest Serce Jezusowe. Ta właśnie miłość dla rodzaju ludzkiego kazała Jezusowi przyjść na ziemię, przyjąć dla zbawienia rodzaju ludzkiego okrutną mękę i śmierć. Z miłości tego Serca powstał Kościół, sakramenty święte, a wśród nich Sakrament Miłości - Eucharystia.

Najświętsze Serce Jezusa - Nabożeństwo do Serca Jezusowego nakłada również zobowiązania. Człowiek nie powinien nadużywać dobroci Bożego Serca. Powinien mieć do tego Serca nieograniczone zaufanie. Dlatego może i powinien uciekać się do tegoż Serca we wszystkich swoich potrzebach. Nie powinien jednak ranić tegoż Serca na nowo grzechami. Kiedy jednak słabość ludzka na nowo pchnie nas w bagno grzechu i w niewolę szatana, mamy prawo zawsze ufać w miłosierdzie Boże, które gotowe jest przyjść nam z pomocą i nas wybawić.

Nabożeństwo do Najświętszego Serca Jezusowego skłania również do aktów pokutnych za grzechy innych. Kto miłuje Boże Serce, ten będzie starał się temuż Sercu wynagradzać za grzechy braci. Tak więc nabożeństwo to budzi także świadomość i odpowiedzialność społeczną. Nabożeństwo do Serca Jezusowego nagli do naśladowania cnót tego Serca - a przede wszystkim miłości we wszelkich jej przejawach.

Pan Jezus dał także św. Marii Małgorzacie obietnicę, że kto przez dziewięć kolejnych pierwszych piątków przystąpi do Komunii świętej i ofiaruje ją jako wynagrodzenie za grzechy własne i rodzaju ludzkiego, temu Boże Serce zapewni miłosierdzie w chwili zgonu, że nie umrze bez Jego łaski. Kościół wprawdzie nie zaaprobował urzędowo tej obietnicy, pozwala jednak ufać, że zostanie ona wypełniona. Praktyka ta przyczyniła się do spopularyzowania zwyczaju częstej Komunii świętej.

Opracowanie: ks. Marcin Turowski,

 

Congregavit nos in unum Christi amor

Zegar
 
Przycisk Facebook "Lubię to"
 
Reklama
 
Sposoby Kontaktu
 
Żywy Płomień kontakt:

Tel-kom: 0 601 27 96 32

viviflaminis@gmail.com

gg -5388746
Inne po nawiązaniu kontaktu ze mną.
Licznik Gości Strony.
 
UWAGA KOMUNIKAT!!!!!!
 
Bardzo wszystkich czytelników przepraszam za umieszczone złe, nieprzyzwoite reklamy na mojej stronie, ale korzystam z darmowej strony, portalu TLEN. Administrator tego portalu nie jest katolikiem i umieszcza celowo takie reklamy na moim portalu aby odstraszyć użytkowników.
 
 

=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=