Wybrane cuda Eucharystyczne

Cuda Eucharystyczne

 

    Bóg kiedy żył na ziemi czynił znaki i cuda, i również poprzez cała historię Kościoła daje świadectwa swej obecności. Cudowne znaki dokumentujące obecność prawdziwego Ciała i Krwi Chrystusa w Eucharystii, służą nam do umacniania naszej wiary i jednoznacznie pieczętują prawdziwość nauk oraz misji Kościoła katolickiego. Objawienia, stygmaty czy liczne cudowne uzdrowienia ludzi, są znakami danymi od Boga abyśmy mogli umacniać naszą wiarę, a jednocześnie chce On udokumentować nam miłość i opiekę nad mami. On w istocie nas nie opuścił i nie odszedł, jest nadal wśród nas. Każda Ofiara Mszy Świętej jest powtórzeniem misterium Jego męki. Przedstawiam przykłady działania Boga poprzez cuda jakie stały się faktem za Jego przyczyną:

LANCIANO (Włochy)

 
                                         
   W klasztorze św. Longina w Lanciano pewien kapłan z zakonu św. Bazylego odprawiał Mszę Świętą. Gdy skończył wypowiadać słowa konsekracji Hostia w jego rękach nagle zamieniła się we fragment ludzkiego ciała, a wino w krew.
Po Eucharystii Ciało pozostało nienaruszone, nato-miast krew w kielichu przekształciła się w pięć nieregularnych bryłek. Na-jświętszą Hostię umieszczono w relikwiarzu z kości słoniowej. W 1713 roku oryginalny relikwiarz zastąpiony został nową mon-strancją ze złota i kryształu, w której relikwie przechowywane są do dziś. Fragment ciała umocowany jest jak Hostia, zaś bryłki krwi spoczywają poniżej w kryształowym naczyniu.
W 1970 r. przeprowadzono badania, mające na celu naukowe uwierzy-telnienie zdarzenia. 4 marca 1971 r. ogłoszono wyniki. Stwierdzono, że zarówno ciało jak i krew są pochodzenia ludzkiego. Fragment ciała stanowi tkankę ścianki sercowej. Co do krwi zauważono, iż zachowała ona tzw. świeżość. Było to zaskakujące, ponieważ - jak się okazało - relikwie przechowywane były w nie zamkniętych hermetycznie pojemnikach. Nie uległy jednak uszkodzeniu pomimo tak długiego wystawienia na działanie czynników zew-nętrznych. Profesorowie prze-prowadzający badania pod-kreślili również, że gdyby krew pochodziła od osoby zmarłej, uległaby szybkiemu procesowi zepsucia i rozkładu..
 

SANTA MARIA DEL VADO



                                        
     28 marca 1171 roku, w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego, w kościele Santa Maria del Vado uroczystej Mszy św. przewodniczył o. Pietro de Verona z Zakonu Kanoników Regularnych. W chwili, gdy przełamał konsekrowaną Hostię, wytrysnął z niej strumień krwi tak obfity, że opryskana została mała krypta umieszczona nad ołtarzem. Oczom wszystkich wiernych ukazała się nie tylko krew, ale i Hostia przemieniona w ludzkie ciało...
 
Pewna kobieta wpadła na pomysł, by przechowywać Najświętszy Sakrament we własnym domu. Po przyjęciu Komunii Świętej na jednej z porannych Mszy św. wyjęła Hostię z ust i zaniosła do mieszkania, gdzie umieściła ją w woskowym pudełku. Naj-świętszy Sakrament pozostał w jej domu pięć lat. W 1199 roku, pod wpływem wyrzutów sumienia, ujawniła sprawę miejscowemu kapłanowi i ten przyniósł woskowe "tawerna-kulum" do kościoła Świętego Krzyża. Gdy je otworzono okazało się, że fragment Hostii przemienił się w ciało. Miejscowy biskup po jej zbadaniu zarządził przeniesienie jej w woskowym relikwiarzu do katedry. Tu miał miejsce kolejny cud. Podczas wystawienia na oczach wiernych Hostia w kolorze krwi powiększyła się, rozsadzając woskowy pojemnik. Wtedy to biskup podjął decyzję, by zwrócono ją z powrotem do kościoła Świętego Krzyża, gdzie pod szkłem w niezmienionym stanie przechowywana jest do dziś.
 
Cud zdarzył się w kościele św. Ambrożego. 29 grudnia 1230 roku po odprawieniu Mszy św. ks. Uguccione niedokładnie wytarł kielich, pozostawiając na jego dnie pewną ilość konsekro-wanego "wina". Następnego ranka zobaczył w kielichu zakrzepłą krew.. Krew ta do dziś pozostała w doskonale zachowanym stanie, przecho-wywana we wspomnianym kościele.

DAROCA (Hiszpania)


                                       
          Król Saracenów Zaen Moro postanowił odbić Walencję z rąk katolickiego króla Don Jaime, gdy ten świadom ogromnej przewagi wroga zarządził odprawienie polowej Mszy św., zachęcając wszystkich rycerzy do przyjęcia Eucharystii. Pragnął, by ruszyli oni do walki bez lęku i z czystym sercem. W chwilę po udzieleniu Komunii Świętej Saraceni przypuścili niespodziewany atak. Przerażony celebrans nie spożył pozostałych sześciu Hostii, lecz zawinął je między dwa korporały i ukrył pod kamieniami obok ołtarza. Tymczasem w bitwie zwyciężyli rycerze króla Don Jaime. Zaraz też otoczyli oni polowy ołtarz, by na kolanach podziękować za zwycięstwo. Kapłan, który nie bez trudu odnalazł w tym czasie miejsce, gdzie ukrył Hostie, ze zdumieniem stwierdził ich brak. Na korporałach pozostało jedynie sześć krwawych plam. Wtedy to przedstawił je do adoracji rycerstwu.. Od tamtego czasu największej dumy miastu Daroca przysparzają te dwa korporały. Po dzień dzisiejszy wierni otaczają je niezwykłą czcią i adorują w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny.
           

REGENSBURG (Niemcy)

W Kaplicy Najświętszego Zbawiciela w mieście Ratyzbona pewien kapłan sprawował Najświętszą Ofiarę. W pewnej chwili ogarnęło go zwątpienie co do realnej obecności Chrystusa w Eucharystii. Wtedy to poruszyła się postać Zbawiciela, zawieszona na wielkim ołtarzowym krzyżu. Ręka Chrystusa oderwała się od krzyża i chwyciła kielich z ręki kapłana. Przerażony ksiądz cofnął się i wpatrzony w ten niezwykły cud zaczął żałować za swój brak wiary. Wtedy to Chrystus Pan przekazał mu kielich. Wieść o wydarzeniu rozeszła się szeroko i wkrótce z najodleglejszych stron przyby-wali wierni, by uczcić Chrystusa realnie obecnego w Najświęt-szym Sakramencie właśnie w tej kaplicy, nazwanej odtąd Kaplicą Krzyża. Nieprzypadkowo również mieszkańcy Ratyzbony po dzień dzisiejszy głęboko kultywują tradycję nabożeństwa i procesji ku czci Najświętszego Sakramentu.
       
To drugi cud, który miał miejsce w kościele św. Ambrożego. 24 marca 1595 roku zapalił się obrus i ołtarz wraz z tabernakulum stanął w płomieniach. Kielich zawierający konsekrowane Hostie wypadł na posadzkę. Rozsypały się one wokół ołtarza, zwijając i marszcząc pod wpływem gorąca. Jednak pozostały nienaruszone i jako takie w doskonałym stanie pozostają do dziś. Przechowywane są w tej samej monstrancji, co cudowna Krew z roku 1230. Każdego roku w kościele św. Ambrożego odbywa się wystawienie Cudownych Relikwii Eucharystycznych.
        

OFFIDA (Włochy)

                                         
          Pewna kobieta o imieniu Ricciarella cierpiała z powodu obojętności swojego męża i dokładała wszelkich starań, by przywrócić zgodę i miłość w rodzinie. Ktoś obiecał jej spełnienie tych pragnień, jeśli przyniesie do domu Komunię Świętą, ogrzeje nad ogniem, zamieniając w proszek, a następnie zmiesza z pokarmem męża. Kobieta posłuchała rady.
Któregoś dnia po przyjęciu Komunii Świętej wyjęła Hostię z ust i przyniosła do domu. Położyła ją na małej, półkolistej płytce i umieściła nad ogniem. W tym momencie Hostia nagle przemieniła się we fragment krwawiącego ciała. Kobieta próbowała zasypać płytkę popiołem, lecz niewiele to zmieniło. W końcu przestraszona owinęła płytkę z Hostią w obrus, wyniosła do stajni i tam zakopała. Przez siedem lat ku zdziwieniu męża kobiety wszystkie zwierzęta wchodziły do stajni bokiem, z głową zwróconą w kierunku miejsca, gdzie złożona była Hostia.
W końcu Ricciarella wyznała swój grzech na spowiedzi o. Giacomo Diotalleviemu, przeorowi klasztoru św. Augustyna w mieście Offida. Ojciec Giacomo postanowił odzyskać Najświętszy Sakra-ment. Udał się do gospodarstwa kobiety, a gdy w stajni odkopał schowek, okazało się, że obrus, płytka i Hostia nie nosiły żadnego śladu zanieczyszczenia. Z radością przeniósł wszystko do klasztoru.
Dziś w sanktuarium św. Augustyna w Offida, zwanym też Sanktuarium Cudownej Eucharystii, w głównym ołtarzu stoi relikwiarz z Cudowną Hostią. Obok wystawiona jest płytka, na której kobieta podgrzewała Hostię, jak też obrus z widocznymi śladami krwi.
 

HERKENRODE (Belgia)


Pewnego dnia kapłan pochodzący z Viversel udał się z Najświętszym Sakramentem do chorego. Wszedłszy do jego domu odstawił cyborium na stół, by w sąsiednim pokoju porozmawiać przez chwilę z rodziną chorego. W tym momencie do pomieszczenia, gdzie spoczywał Najświętszy Sakrament, wtargnęła osoba będąca w stanie grzechu ciężkiego. Otworzywszy cyborium wzięła do ręki Eucharystię. W tym momencie z Hostii wypłynęła krew. Gdy kapłan ujrzał to, co się stało, nie wiedząc co robić, przedstawił sprawę proboszczowi. Ten zarządził, by przenieść cudowną Hostię do klasztoru Sióstr Cysterek w Herkenrode, gdzie niegdyś przebywała stygma-tyczka św. Lutgarda. Gdy kapłan zbliżył się do ołtarza klasztornej kaplicy, by złożyć tam Najświętszy Sakrament, wszyscy zgromadzeni wierni ujrzeli wizję Chrystusa Cierniem Ukorono-wanego. Odebrano to jako znak Zbawiciela, który wybrał na swoje sanktuarium właśnie to miejsce. Od początku zatem Herkenrode stało się miejscem niezwykłego kultu Eucharystii, a zarazem miejscem niezliczonych pielgrzymek. Od 1317 roku przechowywana tam cudowna Hostia pozostaje w doskonale zachowanym stanie.

CASCIA (Włochy)


                                          
    Kapłan z Sieny wezwany został do ciężko chorego mieszkającego na przedmieściu. Zabierając w wielkim pośpiechu Najświętszy Sakrament z tabernakulum, nie włożył go do cyborium, lecz schował między kartki brewiarza i podążył do chorego. Gdy w jego domu nastąpiła chwila udzielenia Komunii Świętej kapłan zauważył, że wokół spoczy-wającej między stronicami Hostii utworzyła się plama krwi.
Zachowując tajemnicę wrócił do miasta i udał się do o. Simone Fidati, zakonnika z klasztoru św. Augustyna, zaliczonego później w poczet błogosławionych. W charakterze relikwii ojciec Fidati przekazał jedną z kartek brewiarza augustianom w Perugii. Druga została przewieziona do jego rodzinnego miasta - Cascia. W 1962 roku, gdy przeprowadzono naukowe badanie tej kartki, okazało się, że widniejąca na niej plama krwi oglądana w powiększeniu przedstawia twarz zasmuconego mężczyzny, widoczną nawet na fotografiach. To cudowne zjawisko do dnia dzisiejszego adorować może każdy, kto zawita do Sanktuarium św. Rity w mieście Cascia. Tutaj spoczywają również relikwie św. Rity i bł. o. Simone Fidati.
          

SEEFELD (Austria)

Był Wielki Czwartek 1384 roku. Do kościółka św. Oswalda w Seefeld przybył ze swymi żołnierzami rycerz Oswald Milsner, znany ze swej pychy i dumy. Podczas Mszy św. zażądał, by Komunii Świętej udzielono mu dużą Hostią, gdyż małą uważał za nieodpowiednią dla swej pozycji. Gdy przestraszony kapłan udzielał mu Komunii Świętej według zalecenia, pod nogami rycerza osunęła się ziemia. Zapadając się, rycerz uchwycił się ołtarza i zaczął błagać kapłana, by wyjął Hostię z jego ust. Gdy ten to uczynił, ziemia przestała się zapadać.
Ślady po rękach Milsnera pozostały na ołtarzu małego kościoła w Seefeld do dziś, podobnie jak zapadnięta posadzka. Poza tymi oryginalnymi śladami cudu miejsce to posiada najcenniejszą relikwię - monstrancję z Cudowną Hostią, znajdującą się w Kaplicy Najświętszego Sakramentu.
          

TURYN (Włochy)


                                
          6 czerwca 1453 roku dwóch żołnierzy włamało się do kościoła w mieście Exilles. Zgarnęli szaty liturgiczne,  kielichy i świeczniki. Otworzyli również tabernakulum, wyjmując monstrancję z Najświętszym Sakramentem. Wszystkie łupy załadowali na osła i ruszyli w stronę Turynu. U bram miasta, przed kościołem św. Sylwestra, obarczone zwierzę potknęło się i przewróciło, rozsypując wszystkie zdobycze żołnierzy. Na ziemię nie upadła jedynie Hostia. Uniosła się do góry, promieniując jasnym światłem. Na miejsce zdarzenia natychmiast przybyli okoliczni mieszkańcy. Wkrótce pojawił się sam biskup Turynu. Upadł na kolana przed unoszącym się Najświętszym Sakramentem, a następnie poprosił o kielich. Wzniósł go wysoko i wtedy Hostia opadła do jego wnętrza. Tłumy naocznych świadków odprowadziły Najświętszy Sakrament do katedry św. Jana Chrzciciela. Cudowna Hostia po 131 latach zachowywania doskonałej świeżości, na polecenie Ojca Świętego została spożyta przez miejscowego kapłana. Natomiast kielich, w którym Ją złożono, wciąż przechowywany jest w kościele katedralnym w Turynie - tym samym, w którym znajduje się słynny Całun Turyński.
   

MORROVALLE (Włochy)

16 kwietnia 1560 roku w miejscowości Morrovalle zaczął płonąć kościół św. Franciszka. Szalejący żywioł w ciągu sześciu godzin strawił niemal całą świątynię, pozostawiając jedynie zgliszcza i popioły. Gdy jednak franciszkańscy zakonnicy dokonywali oględzin wokół doszczętnie spalonego ołtarza, wśród gruzów, belek i popiołu odkryli czystą i nienaruszoną Hostię, spoczywającą na spalonym korporale. Zarówno oni, jak też wszyscy, którzy im towarzyszyli, nie mieli wątpliwości, że są świadkami cudu. Cudowną Hostię umiesz-czono w specjalnie przygodo-wanym cyborium, pozostawiając przy klasztorze Ojców Franciszkanów. W 1860 roku bandy rewolucjonistów zdemolo-wały zarówno kościół, jak i klasztor. Wtedy to Hostia zaginęła. W kościele św. Bartłomieja w Morrovalle po dzień dzisiejszy można oglądać relikwiarz z przykrywką kustodii, w której spoczywała Hostia.
 

FAVERNEY (Francja)

W nocy po uroczystości Zesłania Ducha Świętego w 1608 roku kościół Najświętszej Maryi Panny w Faverney był zamknięty. Wewnątrz pozostawiono jednak wystawiony Najświętszy Sakrament, oświetlony dwiema lampami oliwnymi. Gdy następnego dnia rankiem kościelny otworzył świątynię, uderzył go żar płomieni buchających z wnętrza. Natychmiast przybiegli zakonnicy ze znajdującego się obok klasztoru, usiłując gasić pożar. Płomienie powoli wygasały, gdy oczom braci ukazał się niezwykły widok. Oto monstrancja unosiła się w powietrzu. Wieść o tym rozeszła się dość szybko i wkrótce cała świątynia wypełniła się wiernymi adorującymi Najświętszy Sakrament. Przybyli również niedowiarkowie, którzy podchodzili bardzo blisko, by przekonać się, czy cud jest prawdziwy. Przez 33 godziny ludzie mogli modlić się u stóp unoszącej się monstrancji z Najświętszym Sakramentem. 27 maja 1608 r. ok. godz. 10.00, podczas Mszy św. odprawianej przez ks. Nicolasa Aubry z Menoux, monstrancja zniżyła się, osiadając na ołtarzu.
Po potwierdzeniu faktu cudownego zdarzenia kościół Najświętszej Maryi Panny stał się miejscem niezwykłego kultu Najświętszego Sakramentu. Podczas rewolucji francuskiej monstrancja został zniszczona, lecz Cudowną Hostię uratowano. Po rewolucji wystawiono ją w nowej monstrancji i w niej spoczywa do dziś.
  

BORDEAUX (Francja)

W mieście Bordeaux powstało po rewolucji stowarzyszenie kobiet zwane Świętą Rodziną z Bordeaux lub Paniami z Loreto. Właśnie w kaplicy jednego z domów stowarzyszenia miał miejsce cud, opisany dokładnie przez wielu świadków. Pewnej niedzieli ks. Delors przewodniczył nabożeństwu z wystawieniem Najświętszego Sakramentu. Podczas okadzenia, spoglądając na monstrancję, zamiast Hostii ujrzał żywy obraz Zbawiciela. Gdy chcąc rozwiać wątpliwości zwrócił się do klęczącego obok ministranta, okazało się, że zarówno on, jak i wszyscy obecni w kaplicy widzą dokładnie to samo zjawisko. Po zakończeniu nabożeństwa kilkunastu naocznych świadków złożyło dokładnie te same oświadczenia: widzieli głowę i ramiona Zbawiciela, który poruszał rękami i uśmiechał się do wiernych. Jego lewa ręka spoczywała na czerwonej szacie, zaś prawa uniesiona była w geście błogosławieństwa. Wizja trwała ok. 20 minut.
Na podstawie zeznań biskup Bordeaux ogłosił uznanie wydarzenia przez Kościół. Jego decyzję potwierdził wkrótce Papież Leon XII, dla upamiętnienia ustanawiając święto Świętej Rodziny, obchodzone obecnie w okresie Bożego Narodzenia.
Każdego roku w tym samym domu zakonnym, gdzie dokonał się cud, obchodzone są uroczystości upamiętniające. Jednakże uczestniczą w nim jedynie siostry ze Zgromadzenia Świętej Rodziny, jako że niewielu katolików zna historię cudu w Bordeaux.
    

DUBNA (obecna Ukraina)

5 lutego 1867 roku w małej wiosce Dubna jej mieszkańcy uczestniczyli w czterdziestogodzinnym nabożeństwie. Podczas wystawienia Najświętszego Sakramentu wierni dostrzegli nagle wystrzeliwujące z Hostii świetliste promienie. Po chwili w środku pojawiła się postać Zbawiciela. Wizja trwała do końca nabożeństwa i Chrystus widziany był przez wszystkich zgromadzonych w świątyni.
Wieść o zdarzeniu rozeszła się szybko, co wzbudziło niepokój władz carskich. Kapłan odprawiający nabożeństwo wezwany został nawet na przesłuchanie. Pod groźbą zamknięcia świątyni władze kościelne zdecydowały się nie rozgłaszać tej wieści. Mimo tego wiadomość o Cudownym Objawieniu obiegła całą Polskę. Obecnie miejscowość Dubna znajduje się na terytorium Ukrainy.
 

STICH

Stich to mała parafia w Bawarii, położona tuż przy granicy szwajcarskiej. To tutaj 9 czerwca 1970 roku w zastępstwie proboszcza odprawiał Mszę św. kapłan ze Szwajcarii. Podczas Eucharystii zauważył on na korporale maleńką plamę krwi, która szybko zaczęła się powiększać. W chwili podniesienia dostrzegł następną plamę krwi w miejscu, gdzie wcześniej stał kielich. Po skończonej Mszy św. ksiądz zbadał dokładnie miejsce, gdzie spoczywał korporał. Wszystko było czyste i nic nie wskazywało na istnienie jakiegokolwiek źródła plam. Powtórzył działanie z miejscowym proboszczem i wynik był podobny. Postanowiono odesłać płótna do laboratorium chemicznego, celem dokonania badań naukowych. Naukowcy z uniwersytetu w Zurychu stwierdzili, że rezultaty czterech analiz naukowych wykazały, iż plamy na korporale pochodzą od krwi ludzkiej. Dyrektor laboratorium klinicznego stwierdził ponadto, że krew ta musi pochodzić od człowieka w agonii.
14 lipca ten sam szwajcarski kapłan po raz kolejny odprawiał Mszę św. w Stich. Przed rozpoczęciem dokładnie sprawdził stan ołtarza, obrusa i korporału, stwierdzając, iż są w pełni czyste i nieuszkodzone. Jednak po Konsekracji na korporale ponownie pojawiły się plamy krwi. Wierni dostrzegli, że przy ołtarzu dzieje się coś niezwykłego. Po zakończeniu Eucharystii kapłan poprosił zgromadzonych, by na własne oczy ujrzeli zjawisko.
Tym razem płótna poddane zostały badaniom w zupełnie innym laboratorium. Jednak ogłoszone 3 sierpnia 1970 roku wyniki stwierdzały, że plamy spowodowane były krwią ludzką. Co więcej, na każdej plamie widoczny był Krzyż..
  

KERALA (Indie)


                                     
              Ks. Johnson Karoor relacjonuje (28 kwiecień 2001): „W tym dniu odprawialiśmy Nowennę do Judy Tadeusza w naszym kościele parafialnym w Chirattakonam. O 8.50 wystawiłem Najświętszy Sakrament i zaczęliśmy adoracje. Podczas modlitw zauważyłem ukazujące się trzy punkty na Hostii. Prowadzony wewnętrznym natchnieniem wstałem, by przyjrzeć się bliżej Hostii. Po zakończonym nabożeństwie udzieliłem wiernym błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem. Następnie zapytałem wiernych, czy również widzą, te trzy punkty, które pojawiły się nieoczekiwanie na Hostii i potwierdzili, że także je zauważyli. Poprosiłem wiernych, by pozostali jeszcze na modlitwie i schowałem Najświętszy Sakrament.
            W poniedziałek 30 kwietnie 2001 roku odprawiłem Msze święta a następnego dnia pojechałem do Trivanduum. W sobotę 5 maja wróciłem do kościoła parafialnego. Przygotowałem się do Mszy, założyłem szaty liturgiczne i otworzyłem tabernakulum. Zauważyłem na konsekrowanej Hostii zarysy postaci. Nie wiedziałem, co mam robić. Poprosiłem wiernych, by klęknęli i modlili się. Myślałem, że tylko ja mam takie wrażenie, że widzę dokładnie zarysowaną postać. Umieściłem Hostię w Monstrancji i zapytałem ministranta, czy widzi to samo, co ja.. „ Widzę postać” – powiedział Widziałem jak wierni z wielkim napięciem wpatrywali się w Hostię. W czasie adoracji postać stawała się coraz bardziej wyraźna. Nie wiedziałem zupełnie, co mam powiedzieć. Oddaliłem się i nie mogłem powstrzymać swoich łez. Mieliśmy w zwyczaje czytanie fragmentu Pisma św. Podczas adoracji i następnie rozważanie. W tym dniu, kiedy otworzyłem Ewangelie, od razu zwróciłem uwagę na fragment z Jana 20, 24 – 29, w którym opisane jest spotkanie niewiernego Tomasza z Jezusem, który prosił Go o pokazanie swoich Ran. Kiedy czytałem te słowa, nie mogłem jednak nic powiedzieć. Wykrztusiłem tylko parę słów. Kiedy musiałem wyjechać do innej parafii poprosiłem fotografa, by zrobił kilka zdjęć. Po jakimś czasie zrobiliśmy kolejne zdjęcia, na których widać, jak postać na Hostii staje się coraz wyraźniejsza.”


Komunia Święta do ust na klęcząco!

Ojciec John Pierricone z parafii św. Agnieszki w Nowym Jorku często odprawiał Mszę świętą dla sióstr Misjonarek Miłości Matki Teresy. Wielokrotnie spotkał on osobiście Matkę Teresę. Spytał ją kiedyś jako osobę podróżującą po całym świecie, co uważa za największe zło współczesnego świata. Bez zastanowienia odpowiedziała: „Komunię na rękę”.

Prawdą jest, że Komunia święta była przyjmowana „na rękę” w pierwszych wiekach (od II do V) Kościoła. Były to jednak jak mówi św. Bazyli (Epistola 93) czasy prześladowań, a więc warunki nadzwyczajne, kiedy nie były jeszcze dość rozwinięte odpowiednie dla wiary formy i obrzędy (Memoriale Domini, 1969, s. 541). Jednakże nawet wtedy nie przyjmowano Komunii Świętej bezpośrednio na rękę, ale na specjalną chustę zwaną dominikale. Wierni nie dotykali więc Hostii świętej samą ręką.

Św. Bazyli Wielki – Doktor Kościoła (330-379), mówi wyraźnie, że otrzymanie Komunii św. do ręki jest dozwolone jedynie w czasie prześladowań. Św. Bazyli w warunkach normalnych uważa te praktykę za tak poważne nadużycie, że nie wahał się traktować jej  jako ciężkie przewinienie. Gdy  prześladowania ustały, zwyczaj ten, który utrzymywał się jeszcze tu i ówdzie, był jednak traktowany jako nadużycie, które należało wykorzenić, ponieważ uważano je za sprzeczne ze zwyczajem przekazywanym przez Apostołów (!)

Kościół jednak z czasem, na skutek nadużyć osłabiających wiarę doszedł do wniosku, że najlepszym zabezpieczeniem wiary w obecność Chrystusa pod cząsteczkami postaci eucharystycznych jest forma przyjmowania Komunii świętej z ręki kapłana wprost do ust. „Niech nikt nie spożywa tego Ciała zanim Go nie uczci” (św. Augustyn). Papież Pius XII wymaga adoracji, kultu zewnętrznego przed przyjęciem Komunii świętej: „Konieczne jest bowiem, aby obrządek zewnętrzny Ofiary z natury swej wyrażał kult wewnętrzny” (por. encyklika Mediator Dei, 30 i 37). Dlatego też już od V -VI wieku wydawano zakazy udzielania Komunii Świętej do ręki. Jedynie na niektórych terenach zwyczaj Komunii świętej na rękę, tzn. na specjalną chustę utrzymał się do IX w. W 839 r. Synod w Kordobie odrzucił jednoznacznie udzielenie osobom świeckim Komunii świętej na rękę uzasadniając to niebezpieczeństwem zbeszczeszczenia Ciała Pańskiego. Ostatecznie w 878 r. Sobór w Ruen w kanonie 2 wyraźnie zabronił udzielania Komunii świętej na rękę uważając tę formę za ubliżającą Bogu i obraźliwą i zarządzając za to karę odsunięcia od służby ołtarza. Chociaż, jak twierdzi Gamber powszechną praktykę udzielania Komunii świętej do ust należy datować na VI wiek, czyli wcześniej niż dotychczas mniemano. Zwyczaj, zgodnie z którym kapłan celebrujący Msze św. udziela Komunii św. sam sobie, własnymi rękami, a świeccy wierni otrzymują ją od niego, wywodzi się z Tradycji apostolskiej - tak nauczał św. Sobór Trydencki. Tak samo jak uważali ojcowie Kościoła (m.in. św. Bazyli Wielki) od Apostołów pochodzi praktyka Komunii św. do ust, nie na rękę (co potwierdza mistyka).

Ponownie Komunię świętą „na rękę” wprowadzili reformatorzy protestanccy w 1549 r., szczególnie w tym celu, aby zaprzeczyć katolickim dogmatom na temat kapłaństwa i Rzeczywistej Obecności Jezusa w Eucharystii. Praktyka taka stała się od tego czasu oznaką antykatolicyzmu. Jeden z protestantów M. Bucer twierdzi: „Zwyczaj nie rozdawania sakramentu na rękę wiernych wprowadzono z uwagi na zabobony: po pierwsze - ze względu na fałszywą cześć, którą chcieliby okazać temu sakramentowi, po drugie - ze względu na pożałowania godną arogancję wobec księży rzekomo bardziej świętych niż lud Chrystusowy, z uwagi na ich namaszczenie podczas konsekracji. Nasz Pan bez wątpienia przekazał te swoje święte symbole (?) wprost na ręce Apostołów”.

 

Komunia na rękę jako wyraz niewiary w rzeczywistą obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie i w niezbywalność kapłaństwa.

Protestanccy reformatorzy zerwali z tradycyjną praktyką Komunii św. do ust i na klęcząco, aby podkreślić swoją wiarę, iż Eucharystia nie jest Ciałem Chrystusa, lecz tylko symbolem. Jak niszczące działanie dla wiary w dogmat o rzeczywistej Obecności i powołania miała ta praktyka pokazuje statystyka. W USA 20 lat po wprowadzeniu Komunii „na rękę” ponad 70 % ludzi określających się jako katolicy nie wierzy już w rzeczywistą obecność Zbawiciela w Najświętszym Sakramencie. Czyli Komunia „na rękę” jest wyrazem niewiary przyjmującego, a przede wszystkim udzielającego.

„Przyjmuje się do ust to, co uznaje się przez wiarę” – mówił papież św. Leon Wielki (440-461).

Jedynymi, którzy zawsze przystępowali do Komunii stojąc i z wyciągniętą ręką, byli od samego początku arianie, którzy uparcie negowali Bóstwo Chrystusa  i nie widzieli w Eucharystii niczego poza symbolem „jedności”, który może być dotykany i rozdawany dalej.

Natomiast w Kościele Katolickim Komunię świętą na rękę wprowadzono jako akt rebelii wkrótce po Soborze Watykańskim II. Zaczęło się w Holandii, jako wyzwanie rzucone prawowitej władzy kościelnej. Rzucono wyzwanie normom liturgicznym, których nikt, nawet jeśli jest kapłanem nie ma prawa dowolnie zmieniać (zob. Pius XII, Mediator Dei i S.C. 22).

I Komunia święta w niektórych kościołach była rozdawana w sposób, który od czasów Reformacji uznawano za typowo protestancki. Było to poważne nadużycie i biskupi winni byli temu stanowczo przeciwdziałać, jako że oni są odpowiedzialni za czystość wiary i kultu. To jednak nie nastąpiło, a praktyka ta rozprzestrzeniła się na Niemcy, Belgię i Francję z bardzo nikłym oporem biskupów.

Pewien oddany Bogu mężczyzna czując powołanie do kapłaństwa wstąpił do seminarium – w kraju niemieckojęzycznym. Panował tam już wtedy zwyczaj przyjmowania Komunii św. „na rękę”, dlatego i on w duchu solidarności, prostoty i posłuszeństwa, też przyjmował „na rękę”. Ale okazało się, że w miejscu, na którym kładziono mu Hostię odczuwał pieczenie, a nawet palenie. Było to bardzo mocne i co gorsze nic (ani zimna woda, czy inne środki) nie były w stanie przynieść mu ulgi. Pomagała jednak woda święcona. Kiedy poinformował o tym swoich przełożonych, ci chcieli go wysłać na badania psychiatryczne. Poza tym, zaczęli mu robić takie trudności między innymi, w dopuszczeniu do święceń, że musiał prosić o interwencję Stolicę Apostolską.

Konsekwencje tej rebelii stały się tak poważne, iż Paweł VI konsultował się z biskupami na całym świecie i po otrzymaniu ich opinii wydał 28 maja 1969 roku instrukcję Memoriale Domini. Mówi ona: „Ten sposób (do ust) udzielania Komunii świętej ze względu na całą obecną sytuację Kościoła powinien zostać zachowany. Nie tylko dlatego, że opiera się on na przekazanym przez tradycję od wielu wieków zwyczaju, lecz szczególnie dlatego, że wyraża on szacunek wiernych wobec Eucharystii. Zwyczaj ten należy do owego przygotowania, które jest konieczne do jak najbardziej owocnego przyjęcia Ciała Pańskiego. Ponadto przez ten obrzęd, który należy uważać za przekazany przez Tradycję, zabezpieczone jest, że Komunia święta rozdzielana jest z należną jej czcią, pięknem i godnością oraz, że postacie Eucharystyczne, w których jest obecny w jedyny sposób substancjalnie i trwale cały i niepodzielny Chrystus, Bóg i Człowiek, ochraniane są przed wszelkim niebezpieczeństwem profanacji, aby w końcu zachowana była pilna troska o okruchy konsekrowanej Hostii, której Kościół zawsze wymagał”. Podsumowaniem dokumentu jest opinia biskupów: „Z tych nadesłanych wypowiedzi wynika jasno, że większość biskupów jest zdania, iż nie należy zmieniać dotychczasowej dyscypliny. Są oni nawet zdania, że taka zmiana byłaby zgorszeniem zarówno dla odczucia, jak też dla duchowego nabożeństwa samych biskupów i wielu wiernych. Z tego powodu Ojciec Święty uznał za niewłaściwe zmieniać dotychczasową praktykę udzielania Komunii świętej. Dlatego Stolica Apostolska napomina biskupów, kapłanów i wiernych z całą stanowczością do przestrzegania obowiązującego i na nowo potwierdzonego prawa”. Dalej następuje zaskakujące, sprzeczne z powyższym jakby z innego ducha: „Jeśli jednak przeciwny zwyczaj, tzn. kładzenia Komunii świętej na rękę, już się gdzieś umocnił Stolica Apostolska udzieli konferencjom biskupów ciężaru i zlecenia, by rozważyć szczególne uwarunkowania, aczkolwiek pod warunkiem zapobieżenia wszelkiemu niebezpieczeństwu, czy to zmniejszenia szacunku, czy też wtargnięcia do dusz fałszywych mniemań, co do Najświętszej Eucharystii”. Oczywistym jest, że sformułowanie „już się rozpowszechniła” oznacza datę 28 maja 1969 r. Kraje, w których praktyka ta nie była rozpowszechniona, do tego dnia były w oczywisty sposób wyłączone z prawa występowania o takie zezwolenie. Należy podkreślić, iż Stolica Apostolska tylko wówczas uzna praktykę Komunii świętej na rękę, jeżeli po raz pierwszy wprowadzono ją nielegalnie, z nieposłuszeństwa (pod przymusem faktu dokonanego). Następuje to według zasady: sprzeciwiaj się prawu kościelnemu, a być może twój sprzeciw zostanie zalegalizowany.
To, że Papież Paweł VI był zdecydowanie przeciwny, wynika wyraźnie z powyższej instrukcji, z nowego mszału Pawła VI (Editio typica vaticana 1970, Art. 117), jak i z licznych jego osobistych wypowiedzi, np.:

„Pewnego dnia poszedłem do Papieża (Pawła VI) - opowiada kard. Benno Gut, Prefekt Kongregacji Świętych Obrzędów - i klęcząc przed nim powiedziałem: ‘Ojcze święty. Nie pozwól na Komunię świętą „na rękę”, gdyż będzie to okazją, a nawet powodem - wielu, wielu przewinień przeciwko świętości Najświętszego Sakramentu’. I Papież powiedział: „Bądź spokojny, nigdy na to nie pozwolę!” (A. Tornelli, Die Freunde seiner Eminenz, 30 Tage nr 3/1993, 13).

Wbrew temu Papież został zmuszony dać pozwolenie, bo było to już ustanowione przez poprzedzające nieposłuszeństwo grupy księży i biskupów.

Tak samo Papież Jan Paweł II zdecydowanie odmawiał rozdawania Komunii świętej na rękę podczas wizyt pasterskich na całym świecie, także prominentom. Odmówił żonie prezydenta G. d’Estaing Komunii świętej na rękę i dawał każdemu we Francji
i Niemczech tylko do ust. Wtedy biskupi powiedzieli: „Dlaczego ty sam odmawiasz dania do ręki? Twój poprzednik, Paweł VI pozwolił na to. Dlaczego ty teraz odmawiasz?”. I tak Papież zaprzestał swego oporu. Jednak nie czyni też tajemnicy ze swego osobistego przekonania, gdy w liście apostolskim Dominicae Cenae z 24.II.1980 r. nazywa ten sposób przyjmowania Komunii świętej „godnym ubolewania brakiem czci dla Hostii Eucharystycznej”. I dalej: „Dotykanie konsekrowanych postaci Hostii, a także rozdawanie ich własnymi rękoma, jest właśnie przywilejem wyświeconych…” warto dodać, że pod wpływem tego listu Episkopat Polski pod przewodnictwem Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego świadomy niebezpieczeństwa takich wynaturzeń stwierdza jasno: „W diecezjach Polski przyjmuje się Komunię świętą z rąk celebransa do ust w postawie klęczącej” (por. 177 Konferencja Episkopatu Polski, 10).

W krajach, gdzie bierze się Komunię świętą do ręki okazuje się zupełny brak świadomości tego, co ma się w swoich rękach. Ludzie nawet żartują sobie z tego. W Szwajcarii dwóch chłopców rozcięło nożyczkami przyniesioną Hostię, aby sprawdzić, czy wypłynie z niej krew, po czym wyrzucili ją do klozetu. W Holandii uczniowie urządzili między sobą zawody, kto zbierze najwięcej Hostii z Kościoła; zdobycze przylepiano na ścianie. Pewien ksiądz dowiedział się, że jedno z dzieci brało Hostie ze sobą do domu, aby karmić nimi swego psa. Święte Hostie znajduje się często rozsypane w ławkach, na ziemi, w kieszeni dzieci itp. Niejednokrotnie bierze się je do profanacji. Bp Stewart stwierdza: „Są bezsprzeczne dowody na to, iż konsekrowane Hostie są wrzucane do kosza, ponieważ jak się mówi, rzeczywista Obecność zanika, gdy uczta jest skończona (rozumienie protestantów!), czasem Hostie są ponownie konsekrowane (…) Kapłani nie przyklękają podczas konsekracji ponieważ utrzymują, że Chrystus jest obecny tylko podczas uczty. Kto wobec sprawiedliwości Boga bierze za to zniszczenie wiary, za to wszystko odpowiedzialność? Narzuca się tu stwierdzenie: Poufałość rodzi pogardę! Komu na tym zależy?

Francuskie pismo „Vers demain” opublikowało w 1970 roku następującą wiadomość: „Są trzy fazy masońsko-diabelskiego planu”:

  1. Wszystkimi środkami należy osiągnąć, żeby w rzymsko-katolickich kościołach przyjmowano Komunię na stojąco.
  2. Należy osiągnąć to, aby chleb był kładziony komunikującym do ręki, żeby powoli zanikała wiara i pobożność, i tak dojść do trzeciego etapu.
  3. Tak przygotowani wierni zostaną przygotowani do wiary, że Eucharystia jest tylko symbolem posiłku i w końcu symbolem powszechnego braterstwa” (Maj M82).

Zdumiewająca zbieżność z obecnymi faktami! Trzeba mocno podkreślić, że tam, gdzie wprowadzono Komunię świętą na rękę, opierano się na kłamstwach, np.: że jest to według Soboru Watykańskiego II, że jest to życzeniem Ojca Świętego, że tak jak w Kościele Prawosławnym i wybitnie przewrotnie: że jest to wyraz czci do Najświętszego Sakramentu…

Sobór watykański II nic o tym nie mówi; Ojciec Święty wyraźnie życzył sobie zachowania tradycji; w Kościele Prawosławnym Komunię świętą przyjmuje się do ust specjalną łyżeczką. W wielu przypadkach ową „reformę” przygotowano w głębokiej tajemnicy; np.: w Anglii, gdzie wiernych poinformowano na kilka godzin przed wprowadzeniem tej innowacji. Wiadomo, że dla ludzi sprawy wiary polegają w dużej mierze na obrzędach i formach. Skoro więc to, co było zabronione, np. Komunia święta na rękę, na stojąco (…) staje się naraz normą, to zupełnie zrozumiałe, że jawi się pytanie, czy to jest ten sam Kościół? Czyżby pasterze nie wiedzieli, że obrzędy wyrażają, umacniają wiarę, i że zmieniając je - niszczą wiarę? Dla zniszczenia wiary wystarczy dać ludziom wolność mówiąc: Przyjmujcie, jak chcecie. Jest tu znamienne, iż w Holandii, pierwszym kraju, gdzie tę praktykę wprowadzono, Kościół Katolicki praktycznie zniknął z powierzchni ziemi. Na szczęście są też odważni biskupi. Episkopat Filipin opowiedział się przeciwko wprowadzeniu Komunii świętej „na rękę”. W Argentynie w swojej diecezji zrobił to bp JuanLaise.

Niestety w wielu miejscach Komunia jest rozdawana „na rękę”. W jakim stopniu uważa się to za odnowę i pogłębienie sposobu przyjmowania Komunii świętej? Czy nasza obawa o zachowanie należnej czci, z jaką mamy przyjmować ten niepojęty dar, jest pogłębiona przez przekazywanie go przez nasze niekonsekrowane ręce (jest tak mało ważny, że każdy może Go wziąć do ręki), zamiast przyjmować z konsekrowanych rąk Kapłanów?

Nietrudno zauważyć, iż niebezpieczeństwo, że cząstki konsekrowanej Hostii upadną na ziemię jest bez porównania większe, a niebezpieczeńtwo zbeszczeszczenia lub naprawdę strasznego bluźnierstwa jest dużo większe (co jedno i drugie zostało wielokrotnie udowodnione, wręcz udokumentowane). I co świat chce przez to osiągnąć? Twierdzenie, że kontakt z ręką daje większe poczucie realności hostii jest oczywistym pustym nonsensem, ponieważ przedmiotem (wiary) nie jest tutaj realność materii hostii, ale przeświadczenie, które można posiąść tylko przez wiarę, iż hostia stała się rzeczywistym Ciałem i Krwią Chrystusa. Godne przyjmowanie Ciała Chrystusa na język z konsekrowanych rąk kapłana, dużo bardziej sprzyja wzmacnianiu tego przeświadczenia, niż przyjmowanie z naszych niekonsekrowanych rąk.

Ditrich von Hildebrand

 
 
Zegar
 
Reklama
 
Sposoby Kontaktu
 
Żywy Płomień kontakt:

Tel-kom: 0 601 27 96 32

viviflaminis@gmail.com

gg -5388746
Inne po nawiązaniu kontaktu ze mną.
Licznik Gości Strony.
 
UWAGA KOMUNIKAT!!!!!!
 
Bardzo wszystkich czytelników przepraszam za umieszczone złe, nieprzyzwoite reklamy na mojej stronie, ale korzystam z darmowej strony, portalu TLEN. Administrator tego portalu nie jest katolikiem i umieszcza celowo takie reklamy na moim portalu aby odstraszyć użytkowników.
 
 

=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=